Czuwanie przed zesłaniem Ducha Świętego

30/31.05.2009, sobota/niedziela

Świadectwo – relacja Ani:

Czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego – czas wyjątkowy, czas obfity w łaskę. Przychodzi mi taka myśl, że był to czas pozytywnego doświadczenia własnej słabości – jako miejsca, w którym Duch Święty ma największe pole do działania, jako miejsca, w którym tak obficie wylewa się na nas Miłość Boża. Wołanie o oczyszczenie, o uzdrowienie było jedną z głównych treści naszej modlitwy – wzywaliśmy Ducha Świętego z „wieczernika naszych serc” – tego miejsca „zamkniętego z obawy przed…” Przed kim, przed czym? Każdy sam musiał sobie na to pytanie odpowiedzieć. I Duch przychodził, i oczyszczał, i działał z Mocą – tak jak sam chciał. Takie jest moje przekonanie, moje doświadczenie. A tak bardziej osobiście, to dla mnie najmocniejsze doświadczenie tej nocy, to doświadczenie Bożej Miłości – nieskończonej i nieogarnionej.

Najważniejszym momentem czuwania była oczywiście Eucharystia o północy. I uwielbianie Żywego Chrystusa obecnego wśród nas – zjednoczonych w Duchu Świętym.

Wreszcie nadszedł czas na świętowanie – wspólną agapę, a potem… Świadectwa i… wielbienie Boga tańcem! A bladym świtem (gdy już nawet kibice Wisły wymiękli – ich okrzyki towarzyszyły nam zza murów kościoła dość długi czas…) wraz ze św. Pawłem udaliśmy się jeszcze na Drogę Światła, by spotkać Zmartwychwstałego.

Noc czuwania dobiegła końca… Ale dary Ducha udzielone nam w tym czasie pozostały. Jakby zadanie do wykonania…