Asia T. (Ruch Światło-Życie)
Dlatego posłuchajcie mnie, rozumni:
Daleki jest Bóg od zbrodni,
Wszechmocny od nieprawości.
Bo odpłaca człowiekowi według jego czynów,
każdemu przydziela to, na co zasłużył.
Bóg naprawdę nie działa niegodziwie,
Wszechmocny nie łamie prawa.
Któż powierzył Mu ziemię i urządził cały wszechświat?
Gdyby On swoje serce zachował dla siebie,
swojego ducha i tchnienie swoje zatrzymał przy sobie,
zginęłoby wszystko, co żyje,
a człowiek powróciłby do prochu.
Hi 34.10-15
Już podczas pierwszej modlitwy w intencji kursu Alfa zostało nam dane to Słowo z Księgi Hioba. Ja osobiście, razem z tym Słowem, otrzymałam również pokój serca. Uwierzyłam, że „wszystko będzie dobrze”, bo oto Bóg, który „daleki jest od zbrodni i od nieprawości” obiecuje objawić swoją Wszechmoc. Dla mnie te Słowa były także szczególnym zaproszeniem do zaufania Temu, Który jest samą Dobrocią i ze szczodrości swojej chce dawać ogrom łask.
Ta szczodrość i dobroć Boga przejawiała się ciągle i na wiele sposobów. Najpierw w darze jedności – doświadczenie współpracy z Przyjaciółmi ze Wspólnoty Franciszkańskiej Tau oraz Młodzieży Franciszkańskiej było niezwykle ożywcze i ubogacające. Dziękowałam Panu Bogu, że mogę tutaj zobaczyć i poczuć czym jest wspólnota chrześcijańska, która razem modli się, pracuje i cieszy się każdym swoim członkiem i darami, które Pan Bóg w nim złożył. Widziałam też, że ta jedność owocuje, między innymi poczuciem odpowiedzialności za wysiłek, który razem podejmowaliśmy.
Moją małą odpowiedzialnością podczas kursy było organizowanie modlitwy za uczestników podczas ich spotkań w grupach. To było to miejsce, w którym szczególnie czułam wsparcie ze strony członków naszych Wspólnot – prośba o pomoc w zaanimowaniu tej modlitwy prawie nigdy nie spotkała się z odmową. I było to też miejsce, w którym dane było mi doświadczyć Wszechmocy Boga, Który naszymi, czasem nieudolnymi, modlitwami kierował jak sam chciał.
A Pan zapraszał nas w tym czasie do uwielbiania Go, do zaufania potędze Jego Imienia i złożenia całej swojej ufności właśnie w Nim. Dla mnie było to niesamowite doświadczenie, bo modlitwa uwielbienia wcześniej była dla mnie bardzo, bardzo trudna. Czułam się niezdolna do uwielbiania Pana Boga, a jednocześnie było we mnie mocne pragnienie, żeby się na tę modlitwę otworzyć. I w tym czasie właśnie Pan Jezus otwierał moje usta, aby Go nimi uwielbiać i głośno mówić o Jego Dobroci i Miłości. Podczas jednej z modlitw przed Najświętszym Sakramentem usłyszałam wyraźnie w sercu Jego głos, który mówił mi, bym nie siliła się na wielkie słowa, lecz głośno opowiedziała o tym, co czuje moje serce. A moje serce przepełnione było dziecięcą wręcz radością, że Pan jest między nami i po raz kolejny zaprasza nas, by się z Nim spotkać – tak bardzo osobiście, tak zupełnie bez lęku, bez poczucia winy – ze swoją niedoskonałością, ale przecież i z całym pięknem, które jest w nas, a które jest owocem bycia Jego Dzieckiem. Dar uwielbienia oraz płynąca z niego radość i ufność to kolejne łaski, którymi w tym czasie Pan nas obdarowywał. I choć był to też czas ataków ze strony Złego, Pan Bóg naprawdę zwyciężał! Pokazywał, że jest potężniejszy niż wszelkie zło, a Jego Dobroć i Miłosierdzie może być nam obrona w każdej, nawet bardzo trudnej sytuacji.
Za ten czas doświadczenia Wszechmocy Boga i zanurzania się w Jego Dobroci – Chwała Panu!