Materiały na XXXVI Kongregację Odpowiedzialnych
Studium przygotowujące do udziału w XXXVI Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie
Podczas tegorocznej Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie podejmiemy temat roku formacyjnego 2011/2012 „Słuchać Pana w Kościele”. W celu przygotowania się do owocnego uczestnictwa w Kongregacji został przygotowany zestaw materiałów do osobistego studium i medytacji. Zachęcam do przeczytania, przestudiowania i przemodlenia zaproponowanych tekstów, aby ich treść pomogła nam w przyjęciu inspiracji, które przyniesie tegoroczna Kongregacja Odpowiedzialnych.
Materiały te mogą oczywiście wykorzystać do własnej modlitwy i formacji także osoby, które nie będą brały bezpośredniego udziału w Kongregacji, dlatego zamieszczamy je na stronie internetowej naszego Ruchu.
Ks. Adam Wodarczyk
Moderator Generalny Ruchu Światło-Życie
PISMO ŚWIĘTE
Mt 16, 13-19
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Mt 28, 16-20
Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
Przypis do Mt 28, 20 (według Biblii Tysiąclecia): Dzięki tej osobistej obecności Chrystusa i asystencji Ducha Świętego, mimo największych przeszkód i trudności, prowadzić będzie Kościół dzieło zbawienia ludzkości szczęśliwie do końca. Por. 18, 18-20.
Dz 2, 42-47
Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.
2P 1, 19-21
Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach. To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzie.
BENEDYKT XVI
VERBUM DOMINI – o Słowie Bożym w życiu i misji Kościoła
Stała obecność Chrystusa w życiu Kościoła
51. Relacji między Chrystusem, Słowem Ojca, i Kościołem nie można pojmować w kategoriach zwykłego wydarzenia z przeszłości, lecz jest to żywotna relacja, do której nawiązania powołany jest z osobna każdy wierny. Mówimy bowiem o obecności Słowa Bożego wśród nas dzisiaj: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Papież Jan Paweł II stwierdził: „Stała obecność Chrystusa przy człowieku każdej epoki urzeczywistnia się w Jego ciele, którym jest Kościół. Dlatego Chrystus obiecał swoim uczniom Ducha Świętego, który miał im «przypomnieć» i wyjaśnić Jego przykazania (por. J 14, 26), i stać się źródłem nowego życia w świecie (por. J 3, 5-8; Rz 8, 1-13)”. Konstytucja dogmatyczna Dei verbum wyraża tę tajemnicę, posługując się biblijnym obrazem dialogu oblubieńców: „Bóg, który niegdyś przemówił, bezustannie rozmawia z Oblubienicą swego umiłowanego Syna, a Duch Święty, dzięki któremu żywy głos Ewangelii rozbrzmiewa w Kościele, a przez Kościół w świecie, doprowadza wierzących do całej prawdy i sprawia, że słowo Chrystusa przebywa w nich obficie (por. Kol 3, 16)”.
Oblubienica Chrystusa, nauczycielka słuchania, również dzisiaj powtarza z wiarą: „mów, o Panie, Twój Kościół Cię słucha”.177 Dlatego Konstytucja dogmatyczna Dei verbum zaczyna się od słów: „Sobór Święty ze czcią słuchając słowa Bożego i ufnie je głosząc…”. Faktycznie jest to dynamiczna definicja życia Kościoła: „Tymi słowami Sobór wskazuje cechę wyróżniającą Kościół: jest on wspólnotą, która słucha słowa Bożego i je głosi. Kościół nie żyje samym sobą, lecz Ewangelią, z której zawsze i wciąż na nowo czerpie wskazania na dalszą drogę. Tylko ten, kto przede wszystkim słucha słowa Bożego, może stać się później jego głosicielem – te słowa powinien wziąć sobie do serca i odnieść do siebie każdy chrześcijanin”. W słowie Bożym, głoszonym i słuchanym, oraz w sakramentach Jezus mówi dzisiaj, tu i teraz, do każdego z nas: „Ja jestem twój, daję się tobie”, aby człowiek mógł Go przyjąć i odpowiedzieć, mówiąc: „ja jestem Twój”. Tym samym Kościół jawi się jako środowisko, w którym dzięki łasce możemy doświadczyć tego, o czym mówi Prolog św. Jana: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1, 12).
Ze słowa Bożego rodzi się misja Kościoła
92. Synod Biskupów potwierdził z mocą, że konieczne jest ożywienie w Kościele świadomości misyjnej, obecnej w ludzie Bożym od samych jego początków. Dla pierwszych chrześcijan przepowiadanie misyjne było koniecznością wynikającą z samej natury wiary: Bóg, w którego wierzyli, jest Bogiem wszystkich, jedynym i prawdziwym Bogiem, który się objawił w dziejach Izraela i w końcu w swoim Synu, dając tym samym odpowiedź, której wszyscy ludzie w głębi swego serca oczekują. Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie czuły, że ich wiara nie jest częścią szczególnego obyczaju kulturowego, innego w każdym narodzie, ale należy do sfery prawdy, dotyczącej w równym stopniu wszystkich ludzi. Również w tym przypadku św. Paweł ukazuje nam swoim życiem sens misji chrześcijańskiej i jej pierwotną powszechność. Pomyślmy o opowiedzianym w Dziejach Apostolskich epizodzie, który miał miejsce na ateńskim Areopagu (por. 17, 16-34). Apostoł Narodów nawiązuje dialog z ludźmi różnych kultur, będąc świadomy, że misterium Boga, Nieznanego-Znanego, o którym każdy człowiek ma pewne – chociaż niejasne – pojęcie, rzeczywiście objawiło się w dziejach: „ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając” (Dz 17, 23). Nowość chrześcijańskiego orędzia polega bowiem na tym, że można mówić wszystkim narodom: „On się objawił, On sam. I obecnie droga wiodąca do Niego jest otwarta. Nowość chrześcijańskiego orędzia nie zawiera się w myśli, lecz w fakcie: Bóg się nam objawił”.
Słowo i królestwo Boże
93. A zatem misji Kościoła nie można traktować jako nieobowiązkowej albo dodatkowej części życia kościelnego. Należy pozwolić Duchowi Świętemu, by ukształtował nas na wzór samego Chrystusa jako uczestników Jego misji: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21), abyśmy przekazywali Słowo całym życiem. To właśnie Słowo sprawia, że idziemy do braci: to Słowo oświeca, oczyszcza i nawraca; my jesteśmy jedynie sługami. Trzeba więc coraz bardziej odkrywać konieczność i piękno głoszenia Słowa, aby mogło zapanować królestwo Boże, o którym nauczał sam Chrystus. W tym sensie odnawiamy świadomość, tak bliską Ojcom Kościoła, że kiedy głosi się Słowo, mówi się o Królestwie Bożym (por. Mk 1, 14-15), którym – jak w przekonujący sposób przypomina Orygenes – jest sama osoba Jezusa (Autobasileia). Pan daje zbawienie wszystkim ludziom w każdej epoce. Wszyscy dostrzegamy, jak ważne jest, by światło Chrystusa oświecało każde środowisko człowieka: rodzinę, szkołę, kulturę, pracę, czas wolny i inne dziedziny życia społecznego. Trzeba głosić nie jakieś słowo pociechy, lecz słowo, które porusza, wzywa do nawrócenia, umożliwia spotkanie z Nim, dzięki któremu rozkwita nowa ludzkość.
Wszyscy ochrzczeni są odpowiedzialni za przepowiadanie
94. Skoro cały lud Boży jest ludem „posłanym”, to jak potwierdził Synod, „misja głoszenia słowa Bożego jest zadaniem wszystkich uczniów Jezusa Chrystusa wynikającym z ich chrztu”. Nikt z wierzących w Chrystusa nie może czuć się zwolniony z tej odpowiedzialności, która wynika z sakramentalnej przynależności do Ciała Chrystusa. Świadomość ta powinna być rozbudzana w każdej rodzinie, parafii i, wspólnocie, stowarzyszeniu i ruchu kościelnym. Cały Kościół jako tajemnica komunii jest zatem misyjny i każdy, zgodnie ze swoim stanem życia, jest powołany do tego, by wnieść znaczący wkład w głoszenie chrześcijańskiego orędzia.
Biskupi oraz kapłani, zgodnie ze swoją misją, są wezwani jako pierwsi do tego, by ich życie było całkowicie oddane służbie Słowu, do głoszenia Ewangelii, sprawowania sakramentów i takiego formowania wiernych, by mogli autentycznie poznawać Pisma. Niech również diakoni czują się powołani do współpracy, zgodnie ze swoją misją, w tym zadaniu ewangelizacji.
Życie konsekrowane w całych dziejach Kościoła pokazało jasno i wyraźnie, że potrafi podjąć się zadania głoszenia słowa Bożego i kaznodziejstwa w missio ad gentes oraz w najtrudniejszych sytuacjach dostosować się także do nowych warunków ewangelizacji, wchodzić odważnie i śmiało na nowe drogi i podejmować nowe wyzwania, by skutecznie głosić słowo Boże.
Świeccy są powołani do tego, by wykonywali swoje prorockie zadanie, wynikające bezpośrednio z chrztu, i świadczyli o Ewangelii w życiu codziennym, wszędzie gdzie są. W związku z tym ojcowie synodalni wyrazili «najgłębszy szacunek i wdzięczność, a także zachęcali do posługi ewangelizacji, którą tak wielu świeckich, a zwłaszcza kobiet pełni wielkodusznie i z zaangażowaniem we wspólnotach rozsianych po całym świecie, na wzór Marii z Magdali, pierwszego świadka paschalnej radości”. Ponadto Synod uznaje z wdzięcznością, że ruchy kościelne oraz nowe wspólnoty stanowią w Kościele wielką siłę w dziele ewangelizacji w naszych czasach i pobudzają Kościół do szukania nowych form głoszenia Ewangelii.
Przepowiadanie i nowa ewangelizacja
96. Papież Jan Paweł II, nawiązując do tego, co wyraził już papież Paweł VI w adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, na różne sposoby napominał wiernych, że konieczna jest nowa epoka misyjna, angażująca cały lud Boży. U progu trzeciego tysiąclecia nie tylko istnieją liczne ludy, które jeszcze nie poznały Dobrej Nowiny, ale wielu chrześcijan potrzebuje, aby na nowo głoszono im z przekonaniem słowo Boże, by mogli konkretnie doświadczyć mocy Ewangelii. Tylu jest braci „ochrzczonych, ale niewystarczająco zewangelizowanych”. Często kraje niegdyś bogate w wiarę i powołania tracą swoją tożsamość pod wpływem kultury zeświecczonej. O potrzebie nowej ewangelizacji, tak bardzo odczuwanej przez mojego czcigodnego poprzednika, o skuteczności słowa Bożego należy mówić na nowo bez lęku, z przekonaniem. Kościół, pewny wierności swego Pana, niezmordowanie głosi dobrą nowinę Ewangelii i zachęca wszystkich chrześcijan do ponownego odkrycia, jak fascynujące jest naśladowanie Chrystusa.
Słowo Boże i chrześcijańskie świadectwo
97. Ze względu na bezkresne horyzonty misji Kościoła i złożony charakter obecnej sytuacji potrzebne są nowe formy skutecznego przekazywania słowa Bożego. Duch Święty, pierwszy autor ewangelizacji, zawsze będzie kierował działalnością Kościoła Chrystusowego.
Ważne jest jednak, by w każdej formie przepowiadania pamiętano przede wszystkim o wewnętrznym związku między przekazywaniem Słowa i świadectwem chrześcijańskim. Od tego uzależniona jest sama wiarygodność tego, co się głosi. Z jednej strony konieczne jest słowo, które przekazuje to, co sam Pan nam powiedział. Z drugiej nieodzowne jest nadanie temu słowu wiarygodności, by nie jawiło się jako piękna filozofia lub utopia, ale jako rzeczywistość, którą można żyć i dzięki której można żyć. Ta wzajemna zależność słowa i świadectwa nawiązuje do sposobu, w który Bóg przemówił przez wcielenie swego Słowa. Słowo Boże dociera do ludzi «przez spotkanie ze świadkami, dzięki którym staje się obecne i żywe”. Każdemu człowiekowi, szczególnie nowym pokoleniom, potrzebne jest bowiem wprowadzenie w słowo Boże „dzięki spotkaniu z dorosłym i jego autentycznemu świadectwu, pozytywnemu wpływowi przyjaciół i towarzyszeniu wielkiej wspólnoty kościelnej”. Istnieje ścisły związek między świadectwem Pisma jako zapisem tego, co Słowo Boże mówi o sobie, a świadectwem życia wierzących. Jedno zakłada drugie i do niego prowadzi. Świadectwo chrześcijańskie przekazuje Słowo, o którym mówią Pisma. Pisma z kolei objaśniają świadectwo, które, dawane własnym życiem, stanowi powołanie chrześcijan. W ten sposób ci, którzy spotykają wiarygodnych świadków Ewangelii, przekonują się o skuteczności słowa Bożego w tych, którzy je przyjmują.
Nowa ewangelizacja i nowe słuchanie
122. Dlatego nasze czasy powinny być coraz bardziej czasami słuchania na nowo słowa Bożego oraz nowej ewangelizacji. Ponowne odkrycie, że słowo Boże ma centralne znaczenie w życiu chrześcijańskim, pomaga nam odnaleźć na nowo najgłębszy sens tego, co z mocą przypomniał papież Jan Paweł II: nadal prowadzić missio ad gentes i poświęcić wszystkie siły nowej ewangelizacji, zwłaszcza w tych krajach, gdzie Ewangelia została zapomniana albo spotyka się z rozpowszechnioną obojętnością z powodu szerzącego się sekularyzmu. Niech Duch Święty obudzi w ludziach głód i pragnienie słowa Bożego oraz powoła gorliwych zwiastunów i świadków Ewangelii. Na wzór wielkiego Apostoła Narodów, który został odmieniony po usłyszeniu głosu Pana (por. Dz 9, 1-30), my także słuchamy słowa Bożego, które mówi zawsze do każdego z nas osobiście tu i teraz. Dzieje Apostolskie opowiadają nam, że Duch Święty wybrał Pawła wraz z Barnabą, by głosili i szerzyli Dobrą Nowinę. Niech również dzisiaj Duch Święty nie przestaje powoływać przekonanych i przekonujących słuchaczy i zwiastunów słowa Pańskiego (por. 13, 2).
Słowo Boże i wierni świeccy
84. Synod wielokrotnie wypowiadał się na temat wiernych świeckich, dziękując im za wielkoduszne zaangażowanie w szerzenie Ewangelii w różnych środowiskach życia codziennego, w pracy, w szkole, w rodzinie i na polu wychowania. To zadanie, wynikające z chrztu, powinno być wykonywane poprzez coraz bardziej świadome życie chrześcijańskie, pozwalające „uzasadnić nadzieję”, która jest w nas (por. 1 P 3, 15). W Mateuszowej Ewangelii Jezus wskazuje, że „rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa” (13, 38). Słowa te odnoszą się szczególnie do świeckich chrześcijan, którzy realizują swoje powołanie do świętości, prowadząc życie według Ducha, które wyraża się w szczególności we „włączeniu w rzeczywistość doczesną i w uczestnictwie w działalności ziemskiej”. Powinni być oni formowani do rozeznawania woli Bożej przez zażyłe obcowanie ze słowem Bożym, czytanym i studiowanym w Kościele pod kierunkiem prawowitych pasterzy. Niech zdobywają tę formację w szkołach wielkich duchowości Kościoła, u których podstaw jest zawsze Pismo Święte. Niech diecezje w miarę możliwości stwarzają sposobność formacji w tym zakresie świeckim, pełniącym szczególnie odpowiedzialne funkcje w Kościele.
Słowo Boże, małżeństwo i rodzina
85. Synod uznał za konieczne zwrócenie uwagi również na związek między słowem Bożym, małżeństwem i rodziną chrześcijańską. Istotnie, „głosząc słowo Boże, Kościół objawia rodzinie chrześcijańskiej jej prawdziwą tożsamość, to, czym ona jest i czym powinna być wedle zamysłu Pana”. Dlatego nie można nigdy zapominać, że słowo Boże jest u początków małżeństwa (por. Rdz 2, 24) i że sam Jezus włączył małżeństwo do instytucji swojego królestwa (por. Mt 19, 4-8), wynosząc do rangi sakramentu to, co pierwotnie wpisane było w ludzką naturę. „W celebracji sakramentu mężczyzna i kobieta wypowiadają prorocze słowa o wzajemnym oddaniu, byciu „jednym ciałem”, na znak tajemnicy jedności Chrystusa i Kościoła (por. Ef 5, 31-32)”. Wierni słowu Bożemu, musimy również podkreślić, że dzisiaj pod wieloma względami instytucja ta jest atakowana przez współczesną mentalność. Na rozpowszechniony nieład w sferze uczuć i pojawianie się sposobów myślenia banalizujących ludzkie ciało i różnice seksualne, słowo Boże odpowiada, potwierdzając pierwotną dobroć człowieka, stworzonego jako mężczyzna i kobieta i powołanego do wiernej, wzajemnej i płodnej miłości.Z wielkiej tajemnicy oblubieńczej wywodzi się niezbywalna odpowiedzialność rodziców za własne dzieci. Do autentycznego ojcostwa i macierzyństwa należy bowiem ukazywanie sensu życia w Chrystusie i świadczenie o nim: przez wierność i jedność życia rodzinnego małżonkowie są dla swoich dzieci pierwszymi zwiastunami słowa Bożego. Wspólnota kościelna powinna ich wspierać i im pomagać we wdrażaniu modlitwy w rodzinie, słuchania słowa i znajomości Biblii. Dlatego Synod wyraża pragnienie, aby w każdym domu była Biblia i by była przechowywana w sposób godny, by można ją było czytać i posługiwać się nią w modlitwie. W razie potrzeby pomocą mogą służyć kapłani, diakoni lub odpowiednio przygotowani świeccy. Synod zalecił także tworzenie małych wspólnot, złożonych z rodzin, aby modlić się i rozważać wspólnie odpowiednie fragmenty Pisma. Małżonkowie niech też pamiętają, że „słowo Boże stanowi cenne wsparcie także w trudnościach życia małżeńskiego i rodzinnego”.
W tym kontekście pragnę przedstawić to, co Synod przypomniał na temat zadania kobiet w odniesieniu do słowa Bożego. Wkład „kobiecego geniuszu” – jak nazwał go papież Jan Paweł II – w poznanie Pisma Świętego i w całe życie Kościoła jest dzisiaj większy niż w przeszłości i dotyczy również samych studiów biblijnych. Synod poświęcił szczególną uwagę nieodzownej roli kobiet w rodzinie, wychowaniu, katechezie i w przekazywaniu wartości. Istotnie, „potrafią one pobudzić do słuchania Słowa, osobistej relacji z Bogiem i ukazywać sens przebaczenia i ewangelicznego dzielenia się”, a także nieść miłość, być nauczycielkami miłosierdzia i budowniczymi pokoju, wnoszącymi ciepło i człowieczeństwo w świat, który zbyt często ocenia osoby, chłodno na nie patrząc przez pryzmat korzyści.
***
Ustanowienie nowej Papieskiej Rady ds. Promocji Nowej Ewangelizacji
Zadaniem Kościoła jest głoszenie Ewangelii Jezusa Chrystusa zawsze i wszędzie. To On, pierwszy i najważniejszy Ewangelizator, nakazał swoim uczniom w dniu wniebowstąpienia do Ojca: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem (Mt 28, 19-20). Wierny temu nakazowi, Kościół – lud wybrany przez Pana, by głosił Jego wspaniałe dzieła (por. 1 P 2, 9) – odkąd tylko otrzymał dar Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy (por. Dz 2, 14), bez zmęczenia oznajmia całemu światu piękno Ewangelii, głosząc Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, który jest wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (Hbr 13, 8), który przez swoją śmierć i zmartwychwstanie przyniósł nam zbawienie i wypełnił obietnicę daną od dawna. Odtąd misja ewangelizacji, kontynuacja dzieła upragnionego przez Pana Jezusa, jest niezbędna dla życia Kościoła: nie może być pominięta; jest wyrazem jego najgłębszej natury.
W historii, misja ta przyjmowała nowe formy i podejmowała nowe strategie, w zależności od rożnych miejsc, sytuacji i okresów historycznych. W naszych czasach w sposób szczególny wyzwaniem dla niej stało się porzucanie wiary – zjawisko stopniowo narastające w społeczeństwach i kulturach, które przez wieki wydawały się przeniknięte Ewangelią. Przemiany społeczne, których jesteśmy świadkami w ostatnich dekadach mają długą i złożoną historię, i głęboko zmieniły nasz sposób patrzenia na świat. Wystarczy pomyśleć jedynie o znacznym postępie w nauce i technologii, o poszerzających się możliwościach dotyczących życia i wolności indywidualnej, o głębokich zmianach w sferze ekonomicznej, o wymieszaniu ras i kultur przez wielkie migracje ludności na skalę globalną, oraz o wzrastającej wzajemnej zależności narodów. To wszystko nie pozostaje bez wpływu również na religijny wymiar ludzkiego życia. Jeśli z jednej strony te zmiany przynoszą wiele korzyści dla ludzkości, a także dla Kościoła, dostarczając bodźca do niesienia świadectwa nadziei, która jest w nim samym (por. 1 P 3, 15), to z drugiej strony nastąpiła dotkliwa utrata poczucia sacrum, która kwestionuje nawet takie podstawy, uznawane niegdyś za niepodważalne, jak wiara w Boga stwórcę wszystkiego, objawienie Jezusa Chrystusa jedynego Zbawiciela oraz powszechne (wspólne) rozumienie podstawowych ludzkich doświadczeń, jak narodziny, śmierć, życie w rodzinie i odniesienie do naturalnego prawa moralnego.
Nawet jeśli niektórzy uważają te zjawiska za rodzaj wyzwolenia, w ślad za tym idzie świadomość, że rodzi się wewnętrzna pustka, gdy człowiek pragnący być jedynym architektem swojej natury i przeznaczenia, odkrywa, iż został pozbawiony tego, co stanowi samą podstawę wszystkich rzeczy.
Sobór Watykański II wśród centralnych tematów zawarł już zagadnienie relacji pomiędzy Kościołem a współczesnym światem. W świetle tego soborowego nauczania, moi Poprzednicy snuli refleksje na temat potrzeby znalezienia odpowiednich sposobów, aby pomóc ludziom naszych czasów usłyszeć żywe i odwieczne Słowo Pana.
Sługa Boży Paweł VI profetycznie zauważył, że zadanie ewangelizacji powodowane jest przez takie warunki, w których zupełnie odchodzi się od prawa Chrystusowego; dla wielu ludzi ochrzczonych, ale pozostających poza nawiasem życia chrześcijańskiego; dla prostego ludu, co ma jakąś wiarę, ale niedość zna jej podstawy; dla ludzi studiujących, którzy czują potrzebę poznania Jezusa Chrystusa inaczej im przedstawianego, aniżeli zwykło się przedstawiać dzieciom w nauce religii oraz wielu innym (Adhortacja Apostolska Evangelii nuntiandi, O ewangelizacji w świecie współczesnym, nr 52). Ponadto, mając na uwadze pozostających z dala od wiary, dodał, że ewangelizacyjne działanie Kościoła ustawicznie musi starać się o znalezienie odpowiednich środków i języka, aby dotrzeć do nich, jednych i drugich, z objawieniem boskim i wiarą w Jezusa Chrystusa (nr 56)
Czcigodny sługa Boży Jan Paweł II to pilne zadanie uczynił centralnym punktem swojego szeroko zakrojonego nauczania, odnosząc się do niego, jako do nowej ewangelizacji, którą systematycznie pogłębiał przy różnych okazjach. Zadanie to wciąż spoczywa na Kościele współczesnym, szczególnie w krajach dawno ochrzczonych. Chociaż zadanie to dotyczy bezpośrednio drogi Kościoła w relacji ad extra, to jednak zakłada przede wszystkim stałą wewnętrzną odnowę, stałe przechodzenie, można powiedzieć, od ewangelizowanych do ewangelizujących. Wystarczy przypomnieć to, co zostało potwierdzone w posynodalnej Adhortacji Apostolskiej Christifideles laici: „Całe kraje i narody, w których niegdyś religia i życie chrześcijańskie kwitły i dały początek wspólnocie wiary żywej i dynamicznej, dzisiaj wystawione są na ciężką próbę, a niekiedy podlegają procesowi radykalnych przemian wskutek szerzenia się zobojętnienia, sekularyzmu i ateizmu. Chodzi tu przede wszystkim o kraje i narody należące do tak zwanego Pierwszego Świata, w których dobrobyt materialny i konsumizm, aczkolwiek przemieszane z sytuacjami zastraszającej nędzy i ubóstwa, sprzyjają i hołdują zasadzie: «żyć tak, jak gdyby Bóg nie istniał». Otóż zobojętnienie religijne i zupełny brak praktycznego odniesienia do Boga nawet w obliczu najpoważniejszych problemów życiowych są zjawiskami nie mniej niepokojącymi i destruktywnymi, niż jawny ateizm. I nawet jeśli wiara chrześcijańska zachowała się jeszcze w niektórych tradycjach i obrzędach, to stopniowo traci ona swe miejsce w najistotniejszych momentach ludzkiej egzystencji, takich jak narodziny, cierpienie i śmierć. (…)
W innych regionach i narodach chrześcijańskie tradycje pobożności i religijności ludowej pozostały żywe. Dziś jednak owemu moralnemu i duchowemu dziedzictwu grozi roztrwonienie pod wpływem wielorakich procesów, wśród których na pierwszy plan wysuwa się proces sekularyzacji i rozwój sekt. Jedynie nowa ewangelizacja może zapewnić rozkwit czystej i głębokiej wiary, zdolnej nadać tym tradycjom siłę prowadzącą do autentycznej wolności.
Oczywiście wszędzie istnieje pilna potrzeba odtworzenia chrześcijańskiej tkanki społeczności ludzkiej. Jednak warunkiem tego jest odtworzenie chrześcijańskiej tkanki samych wspólnot kościelnych w tych krajach i narodach” (nr 34).
Czyniąc moimi własnymi troski moich czcigodnych Poprzedników, uważam za stosowne zaproponowanie właściwych odpowiedzi, tak aby cały Kościół, otwierając się na odnowę mocą Ducha Świętego, mógł ukazać się współczesnemu światu z misyjnym impulsem, aby przyczynić się do nowej ewangelizacji. Nade wszystko odnosi się to do starożytnych Kościołów, które żyją w różnych sytuacjach i odczuwają odmienne potrzeby, i dlatego wymagają innego rodzaju motywacji dla ewangelizacji: faktycznie, w niektórych regionach, pomimo szerzenia się sekularyzacji, chrześcijaństwo dobrze się rozwija i wskazuje na głębokie zakorzenienie w sercu całych narodów; jednak w innych miejscach wyraźnie ujawnia się oddalanie się społeczeństwa od wiary pod każdym względem, wraz ze słabnącą tkanką eklezjalną, nawet jeśli nie jest ona pozbawiona elementów żywotności, które Duch Święty zawsze jest w stanie wzniecić; ze smutkiem dowiadujemy się o pewnych terytoriach, gdzie religia chrześcijańska została niemal całkowicie porzucona, gdzie światło wiary jest jeszcze powierzone świadectwu małych wspólnot: te obszary, które potrzebują odnowionego pierwszego głoszenia Ewangelii, wydają się szczególnie oporne na wiele aspektów chrześcijańskiego przesłania.
Ta różnorodność sytuacji wymaga uważnego rozeznania; mówienie o nowej ewangelizacji nie oznacza przecież, że we wszystkich okolicznościach powinna być zaproponowana do zastosowania jedna formuła. A równocześnie nietrudno zauważyć, że tym, czego potrzebują wszystkie Kościoły żyjące na ziemiach tradycyjnie chrześcijańskich, jest odnowiony impuls ewangelizacyjny, wyraz nowej, wielkodusznej otwartości na dar łaski. Rzeczywiście, nie możemy zapominać, że pierwszym zadaniem będzie zawsze nasza uległość darmo danemu działaniu Ducha Zmartwychwstałego Pana, który towarzyszy wszystkim głosicielom Ewangelii i otwiera serca tych, którzy słuchają. Aby owocnie przepowiadać Słowo Dobrej Nowiny, od głoszącego je wymaga się najpierw, aby sam miał głębokie doświadczenie Boga.
Jak zaznaczyłem w mojej pierwszej encyklice Deus Caritas Est: „U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie” (nr 1). Podobnie u korzeni każdej ewangelizacji znajduje się nie ludzki plan ekspansji, ale raczej pragnienie podzielenia się nieocenionym darem, którym Bóg zechciał nas obdarować, dając nam udział w Jego własnym życiu.
Dlatego, w świetle tych rozważań, po dokładnym zbadaniu wszystkiego i zasięgnięciu opinii ekspertów, ustanawiam i zarządzam co następuje:
Artykuł 1.
Par. 1. Papieska Rada ds. Promowania (krzewienia, wspierania) Nowej Ewangelizacji zostaje ustanowiona jako dykasteria Kurii Rzymskiej, zgodnie z Konstytucją Apostolską Pastor Bonus.
Par. 2. Rada dąży do wypełnienia swoich zadań zarówno przez zachęcanie do refleksji na tematy dotyczące nowej ewangelizacji, jak też przez potwierdzanie i wspieranie właściwych sposobów i środków służących temu celowi.
Artykuł 2.
Działalność Rady, prowadzona we współpracy z innymi dykasteriami i instytucjami Kurii Rzymskiej, z uznaniem ich odpowiednich kompetencji, pozostaje w służbie poszczególnym Kościołom, szczególnie na tych obszarach chrześcijańskiej tradycji, gdzie zjawisko sekularyzmu jest wyraźniej widoczne.
Artykuł 3.
Wśród specyficznych zadań Rady w szczególności wymienia się:
1. Zgłębianie teologicznego i pastoralnego znaczenia nowej ewangelizacji.
2. Promowanie i popieranie, w bliskiej współpracy z zainteresowanymi Konferencjami Biskupów – które mogą ad hoc powołać odpowiednie organy – studium, rozprzestrzeniania i zastosowania nauczania papieskiego, dotyczącego tematów związanych z nową ewangelizacją.
3. Rozpowszechnianie i wspieranie inicjatyw związanych z nową ewangelizacją, które już są wprowadzane w życie w poszczególnych Kościołach, oraz promowanie realizacji nowych projektów poprzez aktywne wykorzystanie zasobów istniejących w Instytutach życia konsekrowanego i Stowarzyszeniach Życia Apostolskiego, jak też w grupach wiernych i w nowych wspólnotach.
4. Studiowanie i zachęcanie do posługiwania się nowoczesnymi formami komunikacji, jako narzędziami dla nowej ewangelizacji.
5. Zachęcanie do korzystania z Katechizmu Kościoła Katolickiego, jako podstawowego i kompletnego przekazu treści wiary dla ludzi naszych czasów.
Artykuł 4.
1. Radą kieruje arcybiskup Przewodniczący, z pomocą sekretarza, pod-sekretarza i odpowiedniej liczby urzędników, zgodnie z normami ustalonymi przez Apostolską Konstytucję Pastor Bonus oraz Ogólne Regulaminy Kurii Rzymskiej.
2. Rada będzie miała własnych członków i może korzystać z pomocy własnych doradców. Aby wszystko co zostało ustanowione tym Motu proprio miało pełną i stałą wartość, nie zważając na nic przeciwnego, nawet gdyby było warte szczególnej wzmianki, ustanawiam, aby było ogłoszone przez opublikowanie w dzienniku L’Osservatore Romano i aby nabrało mocy w dniu ogłoszenia.
Dane w Castel Gandolfo 21 września 2010 r., w święto św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty, w szóstym roku mego pontyfikatu.
Papież Benedykt XVI
Tłumaczenie: Jolanta Szpilarewicz
KATECHIZM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO
Kościół – równocześnie widzialny i duchowy
771. „Chrystus, jedyny Pośrednik, ustanowił tu na ziemi swój Kościół święty, wspólnotę wiary, nadziei i miłości, jako organizm widzialny; nieustannie go podtrzymuje i przez niego rozlewa na wszystkich prawdę i łaskę”. Kościół jest równocześnie:
– „społecznością wyposażoną w strukturę hierarchiczną i Mistycznym Ciałem Chrystusa;
– zgromadzeniem widzialnym i wspólnotą duchową;
– Kościołem ziemskim i Kościołem obdarowanym już dobrami niebieskimi”.
Te wymiary „tworzą jedną rzeczywistość złożoną, która zrasta się z pierwiastka Boskiego i ludzkiego”.
Do istoty Kościoła należy to, że „jest on… ludzki i jednocześnie Boski, widzialny i wyposażony w dobra niewidzialne, żarliwy w działaniu i oddany kontemplacji, obecny w świecie, a jednak pielgrzymujący. Wszystkie te właściwości posiada w taki mianowicie sposób, że to, co ludzkie, jest podporządkowane Bożemu i skierowane do Bożego, widzialne do niewidzialnego, życie czynne do kontemplacji, a to, co doczesne – do miasta przyszłego, którego szukamy”.
O pokoro! O wzniosłości! Namiocie Kedaru i sanktuarium Boga; mieszkanie ziemskie, królewski zamku; domu z gliny i królewska komnato; śmiertelne ciało i świątynio światła; w końcu, przedmiocie pogardy dla pysznych i oblubienico Chrystusa! Smagła jesteś, ale piękna, córo jerozolimska; a chociaż zmęczenie i boleść długiego wygnania czynią cię wybladłą, to jednak zdobi cię wdzięk niebieski.
775. „Kościół jest w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Bycie sakramentem wewnętrznego zjednoczenia ludzi z Bogiem jest pierwszym celem Kościoła. Ponieważ komunia między ludźmi opiera się na zjednoczeniu z Bogiem, Kościół jest także sakramentem jedności rodzaju ludzkiego. Taka jedność jest już w nim zapoczątkowana, ponieważ gromadzi on ludzi „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7, 9); Kościół jest równocześnie „znakiem i narzędziem” pełnej realizacji tej jedności, która musi się jeszcze wypełnić.
776. Jako sakrament Kościół jest narzędziem Chrystusa. W Jego rękach jest „narzędziem Odkupienia wszystkich”, „powszechnym sakramentem zbawienia”, przez który Chrystus „ukazuje i zarazem realizuje tajemnicę miłości Boga do człowieka”. Kościół „jest widzialnym planem miłości Boga do człowieka”, planem, który pragnie, „aby cały rodzaj ludzki utworzył jeden Lud Boży, zrósł się w jedno Ciało Chrystusa i scalił się w budowie jednej świątyni Ducha Świętego”.
Kościół jest apostolski
857. Kościół jest apostolski, ponieważ jest zbudowany na Apostołach. Jest on apostolski w potrójnym znaczeniu:
– był i pozostaje oparty na „fundamencie Apostołów” (Ef 2, 20; Ap 21, 14), świadków wybranych i posłanych przez samego Chrystusa;
– zachowuje i przekazuje, z pomocą Ducha Świętego, który w nim mieszka, nauczanie, dobry depozyt i zdrowe zasady usłyszane od Apostołów.
– w dalszym ciągu – aż do powrotu Chrystusa – jest nauczany, uświęcany i prowadzony przez Apostołów dzięki tym, którzy są ich następcami w misji pasterskiej, to znaczy Kolegium Biskupów; są w tym wspomagani „przez kapłanów” w jedności „z następcą Piotra, Najwyższym Pasterzem Kościoła”.
Ty bowiem, wiekuisty Pasterzu, nie opuszczasz swojej owczarni, lecz przez świętych Apostołów otaczasz ją nieustanną opieką, aby kierowali nią ci zwierzchnicy, którym jako namiestnikom swojego Syna zleciłeś władzę pasterską.
Posłanie Apostołów
858. Jezus jest Posłanym Ojca. Na początku swojego posłania „przywołał do siebie tych, których sam chciał… i ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki” (Mk 3,13-14). Od tej chwili będą oni „posłani” (takie jest znaczenie greckiego słowa apostoloi). Jezus kontynuuje w nich swoje własne posłanie: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21). Ich posłanie jest więc kontynuacją Jego posłania: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje” – mówi Jezus do Dwunastu (Mt 10, 40).
859. Jezus włącza Apostołów do swego posłania otrzymanego od Ojca: jak „Syn nie mógłby niczego czynić sam z siebie” (J 5, 19. 30), ale otrzymuje wszystko od Ojca, który Go posłał, tak ci, których Jezus posyła, nie mogą nic uczynić bez Niego, od którego otrzymali nakaz misyjny i moc do jego wypełnienia. Apostołowie Chrystusa wiedzą więc, że są uznani przez Boga za „sługi Nowego Przymierza” (2 Kor 3, 6) i „sługi Boga” (2 Kor 6, 4), że w imieniu Chrystusa „spełniają posłannictwo” (2 Kor 5, 20) i są „sługami Chrystusa i szafarzami tajemnic Bożych” (1 Kor 4, 1).
860. W misji Apostołów jest pewien element nieprzekazywalny: są oni wybranymi świadkami Zmartwychwstania i fundamentami Kościoła. Jest jednak także pewien element stały ich misji. Chrystus obiecał im, że pozostanie z nimi aż do skończenia świata. „Boskie posłannictwo, powierzone przez Chrystusa Apostołom, trwać będzie do końca wieków, ponieważ Ewangelia, którą mają przekazywać, jest dla Kościoła po wszystkie czasy źródłem całego jego życia. Dlatego… Apostołowie… zatroszczyli się o to, by ustanowić swych następców”.
Biskupi – następcy Apostołów
861. „Aby powierzona im misja była kontynuowana po ich śmierci, bezpośrednim swoim współpracownikom przekazali, jak w testamencie, zadanie prowadzenia dalej i umacniania rozpoczętego przez siebie dzieła, zalecając im czuwanie nad całą trzodą, w której Duch Święty ich umieścił, aby byli pasterzami Kościoła Bożego. Ustanowili więc takich mężów, a następnie zarządzili, aby gdy tamci umrą, posługiwanie ich przejęli inni doświadczeni mężowie”.
862. „Jak więc trwa misja (munus) powierzona przez Pana indywidualnie Piotrowi, pierwszemu z Apostołów, i ma być przekazywana jego następcom, tak trwa apostolska misja pasterzowania w Kościele, aby była nieprzerwanie sprawowana przez święty stan biskupów”. Dlatego Kościół naucza, że „biskupi z ustanowienia Bożego stali się następcami Apostołów jako pasterze Kościoła; kto więc ich słucha, słucha Chrystusa, a kto nimi gardzi, gardzi Chrystusem i Tym, który posłał Chrystusa”.
875. „Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani?” (Rz 10, 14-15). Nikt, żadna pojedyncza osoba ani żadna wspólnota, nie może sam sobie głosić Ewangelii. „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy” (Rz 10,17). Nikt nie może sam siebie upoważnić do głoszenia Ewangelii. Posłany przez Pana mówi i działa nie przez swój własny autorytet, ale na mocy autorytetu Chrystusa; nie jako członek wspólnoty, ale mówiący do niej w imieniu Chrystusa. Nikt nie może sam sobie udzielić łaski, ale musi być ona dana i ofiarowana. Zakłada to szafarzy (ministri) łaski, upoważnionych i uzdolnionych przez Chrystusa. Od Niego biskupi i prezbiterzy otrzymują misję i „świętą władzę” działania in persona Christi Capitis. Władzę, dzięki której posłani przez Chrystusa czynią i dają na mocy daru Bożego to, czego nie mogą czynić i dawać sami z siebie, tradycja Kościoła nazywa „sakramentem”. Ta władza jest przekazywana w Kościele za pośrednictwem osobnego sakramentu.
JAN PAWEŁ II
KOŚCIÓŁ W ZAMYŚLE BOŻYM WEDŁUG PISMA ŚWIĘTEGO
„Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”
1. Podejmując w ramach katechez środowych cykl o Kościele, zachowujemy w dalszym ciągu odniesienie do Nicejsko-Konstantynopolitańskiego Symbolu wiary. Zarówno ten Symbol soborowy, jak też wcześniejszy Symbol apostolski, wyraża prawdę o Kościele. Symbol apostolski łączy prawdę o Kościele bezpośrednio z Duchem Świętym: „Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny”. Sens tego szczególnego związku Ducha Świętego z Kościołem wyjaśnia św. Tomasz na początku swojego nauczania o Kościele pisząc: „Podobnie jak w człowieku jest jedna tylko dusza i jedno ciało, a mimo to istnieją liczne członki ciała, tak i Kościół katolicki jest jednym ciałem, lecz ma wiele członków. Duszą, która ożywia to ciało jest Duch Święty. Dlatego po wierze w Ducha Świętego mamy wyznawać wiarę w święty Kościół katolicki”.
2. Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański określa Kościół jako una, sancta, catholica et apostolica: „jeden, święty, powszechny i apostolski”. Te właściwości, tzw. „znamiona Kościoła” wymagają pewnego wstępnego wyjaśnienia, jakkolwiek to, na co wskazują, będzie w różny sposób treścią następnych katechez.
Posłuchajmy, co mówią na ten temat dwa ostatnie sobory.
O jedności Kościoła Sobór Watykański I wypowiada się w słowach raczej opisowych: „Pasterz odwieczny […] postanowił utworzyć święty Kościół, w którym, jak w domu Boga żyjącego, wierni byliby złączeni więzami jednej wiary i miłości”.
Sobór Watykański II wypowiada się następująco: „Chrystus, jedyny Pośrednik, ustanowił też swój Kościół, tę wspólnotę wiary, nadziei i miłości tu na ziemi, jako widzialny organizm […]. Kościół ziemski i Kościół bogaty w dary niebieskie […] tworzą […] jedną rzeczywistość złożoną, która zrasta się z pierwiastka boskiego i ludzkiego […]. To jest ten jedyny Kościół Chrystusowy, który wyznajemy w Symbolu wiary”. O tym to Kościele Sobór uczy, iż „jest [on] w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”.
Jedność Kościoła, którą wyznajemy w Credo, jest właściwością (proprium) Kościoła powszechnego. Kościoły partykularne (lokalne) uczestniczą w tej jedności. Jedność ta przysługuje Kościołowi od początku, czyli od dnia Pięćdziesiątnicy. Jest ona pierwotną i podstawową rzeczywistością Kościoła, a nie jakimś tylko ideałem, na którego osiągnięcie można mieć nadzieję w niewiadomej przyszłości. Ta nadzieja i to dążenie może dotyczyć jakiejś formy historycznego urzeczywistnienia jedności wierzących w Chrystusa, nie może jednak przesłaniać prawdy objawionej w Liście do Efezjan: „Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie” (4, 3-4). To jest prawda od samego początku, wyznawana w Symbolu wiary: Credo unam […] Ecclesiam.
3. Jednakże w dziejach Kościoła od samego początku występowały pewne napięcia i tendencje, które zagrażały jedności do tego stopnia, że apostołowie zmuszeni byli napominać i ganić chrześcijan; św. Paweł wykrzykuje wręcz: „Czyż Chrystus jest podzielony?” (1 Kor 1, 13). Było to – i jest dzisiaj – przejawem ludzkiej skłonności do przeciwstawiania się innym. Jest to tak, jak gdyby człowiek odczuwał potrzebę i pragnął przyczynić się do dzieła rozproszenia, tak obrazowo przedstawionego w biblijnej opowieści o wieży Babel.
Ojcowie i pasterze Kościoła zawsze jednak wzywali do jedności, odwołując się do Pięćdziesiątnicy, która została przeciwstawiona wieży Babel. Sobór Watykański II stwierdza: „Duch Święty, który mieszka w wierzących i napełnia cały Kościół oraz nim kieruje, jest sprawcą tej dziwnej wspólnoty wiernych i tak dogłębnie wszystkich zespala w Chrystusie, iż jest zasadą jedności Kościoła”. Źródłem wielkiej radości, nadziei i modlitwy jest więc dla Kościoła – zwłaszcza współczesnego – świadomość, że od Ducha Świętego pochodzą też wszystkie wysiłki zmierzające do odbudowy rozerwanej jedności i ponownego zjednoczenia chrześcijan (ekumenizm).
4. Kościół Chrystusowy, który wyznajemy w Credo, jest „święty” w mocy swego Boskiego pochodzenia i ustanowienia. Święty jest Chrystus, który ustanowił Kościół, wysługując dlań w Ofierze krzyżowej Ducha Świętego, który jest niewyczerpanym źródłem świętości Kościoła, tak jak jest zasadą i podstawą jego jedności. Kościół jest święty ze względu na swój cel, którym jest chwała Boża i zbawienie ludzi; jest też święty ze względu na środki, jakimi stara się ten cel osiągnąć, a które niosą w sobie świętość Chrystusa i Ducha Świętego. Oto one: nauka Chrystusa, zawarta w objawieniu miłości Boga do nas i w podwójnym przykazaniu miłości; siedem sakramentów i cały kult (liturgia), a zwłaszcza Eucharystia, życie modlitwy. W tym boskim porządku Duch Święty działa poprzez łaskę wlaną, umacnia ją w wierzących i wzbogaca wielorakimi charyzmatami dla dobra całego Kościoła.
Także i to jest prawdą fundamentalną, wyznawaną w Credo i sformułowaną już w Liście do Efezjan, gdzie ukazana jest podstawa świętości Kościoła: „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić” (5, 25-26). Uświęcił go poprzez wylanie Ducha Świętego, jak uczy Sobór Watykański II: „Zesłany został w dniu Zielonych Świąt Duch Święty, aby Kościół ustawicznie uświęcał”. Na tym ontologicznym fundamencie opiera się nasza wiara w jedność Kościoła. Liczne przejawy tej świętości w życiu chrześcijan i w historii religii i społeczeństw są nieustannym potwierdzeniem prawdy wyznawanej w Credo, pozwalają odkryć ją empirycznie i w pewien sposób dowodzą, że obecność, w którą wierzymy, jest realna. Możemy się w istocie przekonać, że wielu członków Kościoła jest świętych. Wielu posiada przynajmniej świętość zwyczajną, związaną ze stanem łaski uświęcającej, w którym żyją. Coraz liczniejszy jednak staje się zastęp tych, którzy osiągnęli świętość w stopniu heroicznym. Kościół z radością uznaje wartość i oddaje hołd takiej świętości licznych sług i służebnic Bożych, którzy pozostali wierni aż do śmierci. Jest ona jak gdyby socjologiczną przeciwwagą obecności nieszczęsnych grzeszników i wezwaniem skierowanym do nich – a więc do nas wszystkich – abyśmy poszli w ślady świętych.
Pozostaje jednak prawdą, że świętość jest dana Kościołowi w jego Boskim założeniu i dzięki działaniu Ducha Świętego, który od dnia Pięćdziesiątnicy nieustannie napełnia swoimi darami wiernych i całe „ciało Chrystusa”. Nie zmienia to faktu, że zgodnie z nauką soboru jest ona zadana każdemu i wszystkim jako cel do osiągnięcia poprzez naśladowanie Chrystusa.
5. Inną właściwością Kościoła, którą wyznajemy, jest „katolickość”. Kościół bowiem jest z ustanowienia Bożego „katolicki”, czyli „powszechny” (gr. kath”hólon, dotyczący całości). Po raz pierwszy, jak się zdaje, używa tego terminu św. Ignacy Antiocheński, pisząc do wiernych w Smyrnie: „Gdzie jest Chrystus, tam i Kościół powszechny”. Tą definicję, zakorzenioną w Ewangelii, przejmuje cała tradycja Ojców i Doktorów Kościoła, aż po Sobór Watykański II, który naucza: „Znamię powszechności, które zdobi Lud Boży, jest darem samego Pana i dzięki temu darowi Kościół katolicki skutecznie i ustawicznie dąży do zespolenia z powrotem całej ludzkości […] z Chrystusem – Głową w jedności Ducha Jego”.
Katolickość to głęboki wymiar Kościoła; jej fundamentem jest powszechna władza Chrystusa zmartwychwstałego (por. Mt 28, 18) i powszechny zasięg działania Ducha Świętego (por. Mdr 1, 7), zaś udzielana jest Kościołowi mocą Boskiego ustanowienia. W istocie, Kościół był katolicki już w pierwszym dniu swego istnienia, w poranek Pięćdziesiątnicy. „Powszechność” oznacza dla niego otwarcie na całą ludzkość, na wszystkich ludzi i wszystkie kultury, wychodzenie daleko poza wąskie ramy przestrzenne, kulturowe i religijne, w których zamknięta była mentalność niektórych jego członków, tzw. „judaizujących”. Chrystus pozostawił apostołom najwyższy nakaz: „Idźcie […] i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19); zapowiedział im i obiecał: „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Także tutaj chodzi o konstruktywną otwartość misji, nie zaś o sam empiryczny fakt rozszerzenia się Kościoła wśród ludów należących do „wszystkich narodów” i ostatecznie wśród wszystkich ludzi. Proprium powszechności to jeszcze jedna cecha, którą Kościół ma z samej swej istoty, mocą Boskiego ustanowienia. Jest to wymiar konstytutywny, który posiada on od początku jako Kościół jeden i święty, i który nie może być pojmowany jako wynik „zsumowania” wszystkich Kościołów partykularnych. Ze względu na ten nadany mu przez Boga wymiar, Kościół jest przedmiotem wiary, którą wyznajemy w Credo.
6. Wiarą wyznajemy wreszcie, iż Kościół Chrystusowy jest „apostolski” (apostolica) – to znaczy zbudowany na apostołach, od których otrzymał prawdę Bożą objawioną przez Chrystusa i w Chrystusie. Kościół jest apostolski, ponieważ tę apostolską tradycję utrzymuje i strzeże jej jako najdroższego depozytu. Wybranymi i uprawnionymi stróżami tego depozytu są następcy apostołów, wspomagani przez Ducha Świętego. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszyscy wierni, zjednoczeni wokół swych prawowitych pasterzy – czyli cały Kościół – mają udział w apostolskości Kościoła, a więc w jego więzi z apostołami, a poprzez nich z Chrystusem. Dlatego Kościoła nie można utożsamiać z samą hierarchią, choć jest ona bez wątpienia jego fundamentem instytucjonalnym. Wszyscy jednak członkowie Kościoła – pasterze i wierni – powołani są, by spełniać czynną rolę w jednym ludzie Bożym, który otrzymuje od Niego dar więzi z apostołami i z Chrystusem w Duchu Świętym. Jak czytamy w Liście do Efezjan: „zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. […] wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (2, 20. 22).
Katecheza wygłoszona 10.07.1991 r.
****
„Tak” dla Kościoła
1. Dzisiejsza katecheza stanowi kolejny etap wprowadzenia do cyklu katechez poświęconych Kościołowi. Wyjaśniliśmy już, że prawda o Kościele wyznawana w Credo ma charakter nieco odrębny od pozostałych, jako że Kościół jest tu nie tylko przedmiotem wiary, ale równocześnie jej podmiotem: wyznając wiarę w Kościół, sami jesteśmy Kościołem; wierzymy w Kościół i zarazem jesteśmy Kościołem wierzącym modlącym się. Jesteśmy Kościołem widzianym, który wyznaje wiarę we własną rzeczywistość jako Kościoła, rzeczywistość boską i ludzką: te dwa wymiary są tak nierozerwalnie ze sobą związane, że gdyby jednego z nich zabrakło, zostałaby zniweczona cała rzeczywistość Kościoła, ukształtowana zgodnie z zamysłem Założyciela, Jezusa Chrystusa.
Ta bosko-ludzka rzeczywistość Kościoła jest organicznie związana z bosko-ludzka rzeczywistością samego Chrystusa. Kościół jest poniekąd kontynuacją tajemnicy Wcielenia. Św. Paweł naucza w istocie, że Kościół jest ciałem Chrystusa (por. l Kor 12, 27; Ef 1, 23; Koi 1, 24), Jezus zaś porównywał tę „całość”, Chrystusa i Kościół, do jedności krzewu winnego i latorośli (por. J 15, 1-5).
Z przesłanki tej wynika, że wiara w Kościół, wypowiedzenie z wiarą akceptującego „tak” w stosunku do niego jest logiczną konsekwencją całego Credo, w szczególności wyznania wiary w Chrystusa, Boga-Człowieka. O nakazach tej wewnętrznej logiki Credo musimy pamiętać zwłaszcza dzisiaj, gdy spotykamy się często z rozdzieleniem czy wręcz przeciwstawieniem Kościoła Chrystusowi, gdy na przykład słyszymy słowa: „Chrystus – tak, Kościół – nie”. Przeciwstawienie nie całkiem nowe, a jednak w niektórych kręgach naszej współczesności na nowo lansowane. Spróbujmy zatem w dzisiejszej katechezie zastanowić się spokojnie i głęboko nad sensem naszego „tak” powiedzianego Kościołowi, także w kontekście wspomnianego przed chwilą przeciwstawienia.
2. Przeciwstawienie „Chrystus – tak, Kościół – nie” rodzi się poniekąd na gruncie tej szczególnej złożoności naszego aktu wiary, który każe nam mówić Credo Ecclesiam. Można zapytać, czy pośród boskich prawd wiary mamy prawo umieszczać także rzeczywistość ludzką, historyczną, widzialną, taką jak Kościół; rzeczywistość, która niesie w sobie wszystkie ludzkie ograniczenia, niedoskonałości, grzeszność osób tworzących wszystkie szczeble jej instytucjonalnej struktury: osób świeckich i duchownych, a nawet nas samych, pasterzy Kościoła, na wszystkich bowiem ciąży to smutne dziedzictwo Adama.
Musimy jednak stwierdzić, że sam Chrystus chciał, aby nasza wiara w Kościół zmierzyła się z tą trudnością i pokonała ją, gdy wybrał Piotra jako „Skałę, na której zbuduje swój Kościół” (por. Mt 16, 18). Wiemy z Ewangelii, która przytacza słowa Jezusa, że ta wybrana opoka okazała się po ludzku niedoskonała i krucha w momencie wielkiej próby. Niemniej sama Ewangelia zaświadcza, że trzykrotne zaparcie się Piotra wbrew zapewnieniom, które przedtem dawał Mistrzowi, nie przekreśliło jego wybrania ze strony Chrystusa (por. Łk 22, 32; J 21, 15-17). Możemy natomiast zauważyć, że Piotr na nowo dojrzał poprzez swój wielki grzech, tak że po zmartwychwstaniu Chrystusa mógł swe trzykrotne zaparcie zrównoważyć trzykrotnym wyznaniem: „Panie, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 15). I otrzymać od zmartwychwstałego Chrystusa trzykrotne potwierdzenie swej misji pasterza Kościoła: „Paś baranki moje!” (J 21, 15-17). Piotr dal później dowód, że miłuje Chrystusa „bardziej niż inni” (por. J 21, 15), służąc Mu w Kościele zgonie ze swym mandatem apostoła i rządcy aż do męczeńskiej śmierci, która była jego ostatecznym świadectwem ku zbudowaniu Kościoła.
Wpatrując się w życie i śmierć Szymona Piotra możemy łatwiej przejść od przeciwstawienia „Chrystus – tak. Kościół – nie” do przeświadczenia, „Chrystus – tak, a Kościół dlatego tak, że Chrystus”.
3. Logika tajemnicy Wcielenia – zawarta w owym „tak dla Chrystusa” – wyraża się w przyjęciu wszystkiego, co ludzkie w Kościele, dlatego że Syn Boży przyjmując ludzką naturę okazał solidarność z naturą skażoną grzechem w rodzie Adama. Będąc sam absolutnie bezgrzesznym, wziął na siebie cały grzech ludzkości: Agnus Dei, qui tollit peccata mundi. Ojciec „uczynił Go grzechem dla nas”, napisał apostoł Paweł w Drugim Liście do Koryntian (5, 21). Dlatego grzeszność chrześcijan (o których mówi się, czasem nie bez racji, że „nie są lepsi od innych”), nawet grzeszność samych duchownych – nie powinna skłaniać do przyjęcia faryzejskiej postawy dystansu i odrzucenia, ale raczej do bardziej wielkodusznej i ufnej akceptacji Kościoła, do powiedzenia mu „tak” z głębszym przekonaniem, które tym bardziej zasługuje na uznanie: wiemy przecież, że w Kościele właśnie i przez Kościół grzeszność ta jest ogarnięta Bożą mocą odkupienia, ową miłością, która czyni możliwym, i realnym nawrócenie człowieka, usprawiedliwienie grzesznika, odmianę życia i postęp w dobru aż do heroizmu, czyli świętości. Trudno nie stwierdzić, że dzieje Kościoła pełne są grzeszników nawróconych i skruszonych, którzy powróciwszy do Chrystusa szli za Nim wiernie aż do końca.
Jedno jest pewne: droga, jaką Chrystus, a za Nim Kościół – wskazuje, stawia człowiekowi wymagania natury moralna które kierują go ku dobru i na szczyty heroizmu. Trzeba więc bardzo uważać, czy wypowiadając owo „nie” dla Kościoła, w gruncie rzeczy nie chcemy uwolnić się od tych wymagań. W takim przypadku, bardziej niż w jakimkolwiek innym, „nie” dla Kościoła byłoby równoznaczne z „nie” dla Chrystusa. Wiemy niestety z doświadczenia, że często tak właśnie jest.
Z drugiej strony trzeba zauważyć, że jeśli Kościół – mimo wszystkich ludzkich słabości i grzechów swoich członków – w swojej całości pozostaje wierny Chrystusowi i przyprowadza doń na powrót wielu swoich synów, którzy sprzeniewierzyli się zobowiązaniom chrztu, to czyni to dzięki „mocy z wysoka” (por. Łk 24, 49). Dzięki Duchowi Świętemu, który go ożywia i prowadzi przez dzieje pośród wielu niebezpieczeństw.
4. Musimy tu jednak dodać, że podstawą owego „nie” dla Kościoła jest często nie sam sprzeciw wobec ludzkich ułomności jego członków, ale raczej ogólna zasada odrzucenia pośrednictwa. Niektórzy bowiem, przyjmując istnienie Boga, chcą z Nim nawiązywać kontakty wyłącznie osobiste i nie akceptują żadnego pośrednictwa między własnym sumieniem a Bogiem, a tym samym odrzucają przede wszystkim Kościół.
Zważmy jednak, że również Kościół troszczy się o dowartościowanie sumienia, ponieważ zarówno w porządku moralnym, jak i na płaszczyźnie ściśle religijnej uważa się za Bożego rzecznika, który działa dla dobra ludzi, a więc oświeca sumienia, kształtuje je i im służy. Jego zadaniem jest ułatwianie umysłom i sumieniom dostępu do prawdy Bożej objawionej w Chrystusie, który powierzył apostołom i Kościołowi tę właśnie posługę, tę diakonię prawdy w miłości. Każde sumienie, ożywiane szczerą miłością prawdy, z pewnością odczuwa pragnienie poznania, a zatem przynajmniej wysłuchania tego, co Ewangelia głoszona przez Kościół mówi człowiekowi dla jego dobra.
5. Często jednak problem „tak” lub „nie” dla Kościoła komplikuje się właśnie w tym punkcie, ponieważ odrzucone zostaje samo pośrednictwo Chrystusa i Jego Ewangelii, tak że owo „nie” skierowane jest przeciw Chrystusowi bardziej jeszcze niż przeciw Kościołowi. Fakt ten powinni głęboko rozważyć wszyscy, którzy uważają się za chrześcijan i pragną nimi być. Chrześcijanin nie może zignorować tajemnicy Wcielenia, w której sam Bóg dał człowiekowi możność nawiązania z Nim kontaktu wyłącznie za pośrednictwem Chrystusa, Słowa Wcielonego. O Nim to mówi św. Paweł: „Jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus” (1 Tm 2, 5). Nie może też zapominać, że od początku dziejów Kościoła apostołowie głosili, iż „nie ma [poza Chrystusem] w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12), i że Chrystus ustanowił Kościół jako wspólnotę zbawienia, w której trwa do końca wieków Jego zbawcze pośrednictwo w mocy posłanego przezeń Ducha Świętego. Chrześcijanin wie, że zgodnie z wolą Bożą człowiek – który jako osoba jest istotą społeczną – ma nawiązywać łączność z Bogiem właśnie we wspólnocie Kościoła. Nie można oddzielać pośrednictwa od Kościoła, który uczestniczy w misji Chrystusa – pośrednika między Bogiem i ludźmi.
6. Musimy wreszcie pamiętać, że korzenie postawy „nie” dla Kościoła sięgają nieraz jeszcze głębiej, i to zarówno u pojedynczych osób, jak i w grupach ludzkich i środowiskach, zwłaszcza w pewnych sferach autentycznej lub rzekomej kultury, gdzie równie często jak w przeszłości – a może nawet częściej – Kościół spotyka się dziś z odrzuceniem lub wręcz z wrogością. Głębokim źródłem tych postaw jest psychika zdominowana przez wolę całkowitej autonomii, płynącą z poczucia samowystarczalności osobistej lub zbiorowej. To poczucie pozwala człowiekowi uważać się za niezależnego od ponadludzkiej Istoty, która jest przedstawiana lub też wewnętrzne odkrywana jako twórca i pan życia, fundamentalnego prawa i porządku moralnego, a zatem jako źródło rozróżnienia między dobrem i ziem. Niektórzy roszczą sobie prawo do ustanawiania na własną rękę, co jest dobrem, a co złem, i tym samym nie zgadzają się być „kierowani z zewnątrz” ani przez transcendentnego Boga, ani przez Kościół, który reprezentuje Go na ziemi.
Taka postawa rodzi się zazwyczaj z głębokiej nieznajomości prawdy. Bóg postrzegany jest jako nieprzyjaciel ludzkiej wolności, jako władca i tyran, podczas gdy to On właśnie stworzył wolność i jest jej najszczerszym przyjacielem. Jego przykazania mają tylko jeden cel: pomagać ludziom w unikaniu najgorszej i najbardziej haniebnej niewoli, jaką jest niewola niemoralności, i sprzyjać szerzeniu się wolności. Bez więzi z Bogiem opartej na zaufaniu niemożliwy jest pełny rozwój duchowy człowieka.
7. Nie powinniśmy się zatem dziwić, gdy zauważamy, że postawa radykalnego autonomizmu prowadzi często do zniewolenia znacznie gorszego niż budząca tak wielki lęk „heteronomia”: a mianowicie do zależności od opinii innych ludzi, do skrępowania więzami ideologii i polityki, do uległości wobec presji społecznych lub własnych skłonności i namiętności. Jakże często człowiek, który szczyci się tym, że jest niezależny i nie służy nikomu, okazuje się potem bez reszty podporządkowany opinii publicznej i innym, starym i nowym formom panowania nad duchem ludzkim! Łatwo się przekonać, że bardzo drogo wypada zapłacić za próbę obycia się bez Boga lub pominięcia pośrednictwa Chrystusa i Kościoła.
Ten problem należało poruszyć, aby doprowadzić do końca nasze wprowadzenie do cyklu katechez eklezjologicznych, który teraz rozpoczniemy. Dziś powtórzymy raz jeszcze: „tak dla Kościoła” właśnie dlatego, że „tak dla Chrystusa”.
Katecheza wygłoszona 24.07.1991 r.
KS. FRANCISZEK BLACHNICKI
Testament (fragment)
Dar drugi, to dar wizji ,,żywego Kościoła” jako wszystko obejmującego programu życia i działania.
W ramach tego daru muszę wymienić dar drugich studiów teologicznych – z moimi pracami: licencjacką, doktorską, habilitacyjną. W nich chodziło nie o zdobywanie wiedzy dla wiedzy czy stopni naukowych. Była to okazja, aby zaspokoić potrzebę pogłębienia, skonfrontowania wewnętrznej wizji dojrzewającej w doświadczeniu, z kolei stawiającym problemy i pytania.
Nigdy potem nie odczuwałem potrzeby ,,poprawiania”, uzupełniania wyników tych studiów – ale weszły one (ich wyniki) do programu realizacji do końca życia.
Z tym łączy się drugi wielki dar szczegółowy: Dar II Soboru Watykańskiego i jego wizji Kościoła – Communio. Wchłonięcie tej wizji i położenie jej u podstaw działania!
Działanie to zamyka się w charyzmacie Ruchu Światło-Życie, ruchu Żywego Kościoła, ,,eklezjologii Vaticanum II zamienionej na język pewnego ruchu i działania” (kard. Karol Wojtyła). Przynajmniej do roku 1963 (pierwsza oaza młodzieżowa w Szlachtowej) trwa we mnie – nie zmieniając się zasadniczo, tylko dojrzewając, rozwijając się organicznie – ta przedziwna ,,entelechia”, jakby sterująca mną od wewnątrz – wizja Kościoła – stającego się Kościołem żywym przez wcielanie się w konkretne wspólnoty. Lata 1969-1981 to szczególnie okres niezwykłego rozwoju Ruchu.
Patrząc na jego rozwój, owoce, na tę rzeczywistość w życiu Kościoła w Polsce – nie mogę w tym nie widzieć daru – charyzmatu. To nie zostało przeze mnie wymyślone, stworzone, ale zostało mi dane i zadane. Wiele w tym było przymieszki własnych, niedojrzałych pomysłów, przeszkadzałem często jak mogłem temu dziełu. Ale właśnie fakt, iż mimo to trwało ono i rozwijało się według pewnej stałej, wewnętrznej logiki, świadczy o tym, że jest to dar.
Za ten wielki dar mego życia, za to, że mogłem stać się narzędziem w tym dziele – niech będzie chwała Ojcu przez Syna w Duchu Świętym.
I jeżeli miałbym coś do przekazania i chciałbym coś przekazać w moim duchowym testamencie – to właśnie ten dar – charyzmat Światło-Życie. Zrozumienie, umiłowanie, wierność wobec tego charyzmatu. Wydaje mi się bowiem, że ciągle jeszcze mało jest ludzi – także w Polsce – którzy już otrzymali łaskę zrozumienia znaczenia tego charyzmatu dla odnowy oblicza Kościoła – Chrystusowej Oblubienicy – Nowej Jerozolimy zstępującej z nieba na ziemię.
Gdyby Pan pozwolił mi jeszcze żyć i działać, jednego bym tylko pragnął, abym mógł skuteczniej i owocniej ukazywać w pośrodku współczesnego świata piękno i wielkość Tajemnicy Kościoła – sakramentu, czyli znaku i narzędzia jedności wszystkich ludzi.
***
„Odgórne” i „oddolne” działanie w Kościele
Kiedy uświadomimy sobie, jaki obraz Kościoła na początku został ukazany w Piśmie Świętym, kiedy weźmiemy pod uwagę pewne dokumenty Drugiego Soboru Watykańskiego czy też twierdzenia nauki o Kościele, czyli eklezjologii, to spotkamy się z pewnym prawem, określającym życie, stawanie się, urzeczywistnianie się i działanie Kościoła. To prawo mówi, że w życiu i działaniu Kościoła istnieje jak gdyby podwójne źródło inspiracji. Można by to ok¬reślić, znów upraszczając, jako działanie odgórne i oddolne. Właśnie to pierwsze łączymy z pojęciem „urząd”, a drugie z pojęciem „charyzmat”.
a. Urząd jako służba na rzecz jedności
Kościół został ustanowiony przez Chrystusa na fundamencie Apostołów. Z woli Chrystusa Kościół otrzymał hierarchię, reprezentowaną przez następcę świętego Piotra, papieża, przez biskupów i przez ich pomocników, kapłanów. To właśnie określamy pojęciem „hierarchia” albo „urząd” w Kościele. Mówimy także obrazowo o pasterzach, którzy kierują Kościołem. Kościół z woli Chrystusa posiada taką hierarchię, posiada urząd, którego głównym zadaniem jest zachowanie jedności w Kościele. Urząd w Kościele jest służbą, diakonią na rzecz jedności. Aby ta jedność była czymś widzialnym, zewnętrznym, aby była realizowana w pełnym wymiarze, istnieje urząd, który jest właśnie powołany do diakonii na rzecz jedności. Dlatego istnieje jeden urząd, który służy tej sprawie jedności w wymiarze całego Kościoła, to jest właśnie urząd następcy świętego Piotra, urząd namiestnika Chrystusowego.
Papież jest najpełniejszym znakiem i zarazem czynnikiem budowania tej jedności, która musi być realizowana w sposób pełny. To jest właśnie charyzmat i zarazem służba – powołanie Ojca Świętego, następcy świętego Piotra. Wszyscy inni biskupi, jako następcy kolegium apostolskiego, pozostają w jedności z następcą świętego Piotra, z namiestnikiem Chrystusa i w ten sposób ta jedność jest zapewniona.
Każdy biskup musi budować tę jedność w górę, to znaczy jedność z namiestnikiem Chrystusowym, ale także jedność z innymi biskupami w kolegium biskupów. Główną misją biskupa jest budowanie jedności w Kościele mu powierzonym, w Kościele lokalnym, który pozostając w jedności z innymi Kościołami lokalnymi, sam jednakże jest także pełnym znakiem Kościoła w tajemnicy jedności.
Z biskupami z kolei współpracują kapłani, którzy są ich pomocnikami, i oni także muszą trwać w jedności z biskupem, a poprzez biskupa w jedności z papieżem. I oni znów zapewniają jedność całego ludu Bożego w powierzonych im rejonach. W ten sposób Kościół ma przedstawiać się na zewnątrz jako znak dla całego świata, znak jedności; ma się objawiać jako lud naznaczony jednością Ojca i Syna i Ducha Świętego. Ta jedność jest jednak widzialna, dlatego mówimy, że Kościół jest sakramentem, czyli widzialnym znakiem pewnej niewidzialnej rzeczywistości.
Najgłębszym źródłem jedności Kościoła jest Duch Święty, który jest jedną i tą samą Osobą w wielu osobach, bo w każdym ochrzczonym, który należy do Kościoła, jest obecny jeden i ten sam Duch Święty. Dlatego zewnętrzną zasadą jedności Kościoła jest Duch Święty, ale ta jedność, jeżeli ma być widzialna, czyli ma być sakramentem, to musi wyrażać się w elementach zewnętrznych, widzialnych. Tym elementem jest przede wszystkim hierarchia: papież, biskupi, kapłani.
Hierarchia podejmuje różne inicjatywy w trosce o jedność Kościoła. Jednym z jej zadań jest czuwanie nad tym, żeby się nie wkradały błędy, które rozbijają jedność, bo jedność Kościoła jest najpierw jednością w prawdzie. Dalej, troska o jedność pewnej dyscypliny, zwłaszcza w zakresie moralnym. Czuwanie nad jednością interpretowania słowa Bożego, nauki Chrystusa. W celu zachowania tej jedności hierarchia podejmuje różne działania, wydaje różne dyrektywy i wierni należący do Kościoła są zobowiązani do posłuszeństwa wiary wobec tych, których Chrystus ustanowił pasterzami, żeby oni strzegli jedności Jego Kościoła.
Byłoby jednak wielkim błędem, gdybyśmy tę jedność Kościoła wyobrażali sobie na sposób jedności organizacyjnej, administracyjnej, jedności, która opiera się na jakimś centralnym organie władzy, która o wszystkim decyduje, wszystko określa i dochodzi do skutku poprzez zwyczajne poddanie się wszystkich dyrektywom tej władzy. Wtedy jedność Kościoła byłaby bardzo podobna do jedności realizowanej w społeczeństwach świeckich, zwłaszcza w państwie, gdzie wszystko poddane jest władzy. Może wtedy jedność Kościoła przypominałaby nam organizację, strukturę państwa, czy to totalitarnego, czy absolutnego, gdzie władza jest w jednym ręku – jednostki czy grupy. Ta władza jest absolutna i wszyscy są utrzymywani w jedności, ale przez ten zewnętrzny czynnik władzy, która wszystko sobie podporządkowuje i wszystkich w jakiś sposób, mając też odpowiednie sankcje, zmusza do uległości.
b. Jedność Ciała
Jedność Kościoła jest jednością nie tyle organizacji, co jednością żywego organizmu. Święty Paweł porównuje jedność Kościoła do jedności ciała albo żywego organizmu, gdzie jest szereg komórek, organów, które – chociaż w pewnym sensie są samodzielne, mogą istnieć same dla siebie – to jednak są poddane jakiemuś ogólnemu planowi i włączają się w funkcji służebnej w ten nadrzędny plan, który zapewnia jedność, a tym samym trwanie, życie, rozwój całego organizmu.
Otóż ta jedność, pojęta jako jedność organiczna, jedność życia, nie może dojść do skutku tylko poprzez zewnętrzne, organizacyjne planowanie i poprzez działalność typu administracyjnego, życie bowiem jest czymś złożonym, czymś delikatnym, czymś, czego nie da się w żaden sposób jakoś odgórnie zorganizować. Najlepsza nawet władza, najbardziej genialny człowiek nie potrafi nigdy zaplanować i stworzyć samego życia. Chociaż nastąpił ogromny rozwój nauki i techniki, to wiadomo, że nie udało się jeszcze stworzyć życia. Życie ma swoje wewnętrzne prawa rozwoju i jest kierowane przez pewną tajemniczą zasadę życia. W nauce o życiu mówi się o tak zwanej entelechii, albo – jeżeli chodzi o wyższą formę życia – o duszy, która jest tym principium życia, tą pewną zasadą, która rozwija to życie od wewnątrz, według pewnego planu.
c. Duch Święty zasadą życia i działania Kościoła
Otóż taką zasadą życia Kościoła jest Duch Święty, a Duch Święty tchnie, kędy chce. Duch Święty, który jest źródłem, inspiratorem życia Kościoła i jego działania, nie działa według dyrektyw urzędu Kościoła. Działania Ducha Świętego nie można zaplanować w żadnych komisjach duszpasterskich, w żadnych kongregacjach, które pomagają Ojcu Świętemu w zarządzaniu Kościołem. Żadne kurie, żadne konferencje episkopatu nie mogą określać działania Ducha Świętego. Duch Święty nie jest zobowiązany do tego, żeby działał w Kościele zgodnie z uchwałami takiej czy innej komisji czy konferencji, czy nawet zgodnie z dyrektywami Ojca Świętego. Niestety nam się ciągle wydaje, że jednak mimo wszystko ten Duch Święty powinien respektować jakiś plan pięcioletni czy trzyletni i w że Kościele nie może powstać nic, co nie zostało odgórnie zaplanowane, i Duch Święty musi się tutaj podporządkować.
Kiedy patrzymy na rzeczywistość Kościoła, to widzimy zupełnie inny sposób działania. Już u samych jego początków Chrystus powołał dwunastu Apostołów, powołał świętego Piotra jako głowę kolegium apostolskiego, przekazał Apostołom różne misje, posłannictwa, pewne władze, jak mówimy. Apostołowie i Piotr pierwsi otrzymali Ducha Świętego i zaczęli działać w Jego mocy, ale już od razu na początku, od razu po zesłaniu Ducha Świętego obok Apostołów pojawia się niejaki Szaweł, który nie był Apostołem, nie należał do uczniów Chrystusa, nie wiadomo, czy znał Chrystusa. Jako gorliwy faryzeusz występuje z pozycji religii narodu wybranego, Starego Przymierza, przeciw nowej religii, przeciw Chrystusowi, jest prześladowcą Kościoła. A potem przeżycie pod Damaszkiem. Szaweł spotyka tam Chrystusa, ale nie Chrystusa historycznego, który żył i działał, tylko Tego, który zmartwychwstał i wstąpił do nieba i teraz na drodze mistycznej, na drodze jakiegoś wewnętrznego przeżycia spotyka Szawła, daje mu swego Ducha. Szaweł przyjmuje Chrystusa, oddaje Mu się na służbę i zaczyna Go głosić.
Powołanie Szawła, późniejszego Pawła, jest innego rodzaju, nie „przechodzi” przez Piotra i Apostołów. Nie było tak, że oni go sobie wyszukali, stwierdzili, że ma pewne kwalifikacje i powiedzieli: „Teraz będziesz to a to z naszego polecenia czynił”. Święty Paweł nie pyta, tylko idąc za wewnętrznym przeżyciem w Duchu Świętym zaczyna głosić, dawać świadectwo. Potem jednak udaje się do Jerozolimy, do świętych Piotra, Jakuba i Jana jako starszych w kolegium apostolskim, ale nie mówi: „Powiedzcie mi, co ja mam robić, bo ja nie wiem. Chcę przyjąć wasze dyrektywy”. Paweł mówi: „Robię to i to. Proszę zbadać, czy to jest zgodne z waszą nauką, czy to pochodzi od Chrystusa, od Ducha Świętego”. Prosi jak gdyby o pieczęć, że to jest autentyczne. Poddaje się więc uprawnieniom Piotra i pozostałych Apostołów, ale w tym znaczeniu, że to, co już w nim jest, co zostało przez Ducha Świętego wzbudzone, poddaje pod ocenę.
d. Rozeznawanie działania Ducha Świętego
Taki jest właśnie porządek w Kościele, że jeżeli Duch Święty wzbudza różne powołania, dary, charyzmaty i w ten sposób ożywia Kościół i nim kieruje, to jednak, ponieważ musi być zachowana jedność, wszystko co wzbudza Duch Święty musi być zweryfikowane. Jeszcze raz jednak podkreślam, że sama koncepcja tego działania, sama jakaś wizja, sam sposób apostołowania jest bezpośrednio wywołany przez Ducha Świętego, poprzez pewnych ludzi, których On powołuje. Natomiast potem jest to przedłożone hierarchii. Zadaniem hierarchii, która zawsze ma zapewniać tę jedność w Kościele, nie jest tylko podejmowanie własnych inicjatyw, wydawanie z własnej inicjatywy pewnych wskazań i dyrektyw, ale także drugie zadanie, nie mniej ważne, a kto wie, czy nie ważniejsze. To jest właśnie to rozpoznawanie działania Ducha Świętego i wydanie orzeczenia, że to jest zgodne z tradycją Kościoła, z Pismem Świętym, z nauką papieża, kolegium biskupów. Wtedy ta działalność jest przez Kościół jak gdyby zaaprobowana, chociaż nie jest wzbudzona z inicjatywy takiego czy innego urzędu w Kościele.
O takim działaniu hierarchii w Kościele mówi wiele dokumentów Kościoła, między innymi Drugi Sobór Watykański, który w Konstytucji dogmatycznej o Kościele poświęca wiele miejsca charyzmatom, jakie wzbudza Duch Święty. W dwunastym artykule tej Konstytucji czytamy, że do biskupów należy sąd o autentyczności charyzmatów i o właściwym wprowadzeniu ich w czyn. Oni są szczególnie powołani, by nie gasić Ducha, lecz doświadczać wszystkiego i zachowywać to, co dobre. Tak więc badać, rozpoznawać, a jeżeli to badanie wykaże, że coś jest zgodne z duchem Kościoła i tradycji, z Pismem Świętym, a więc zostało wzbudzone przez Ducha Świętego, wtedy Kościół wydaje orzeczenie.
W ten sposób zapobiega się niebezpieczeństwu błędów, bo każdy człowiek wskutek skażenia przez grzech pierworodny jest poddany różnym złudzeniom, może subiektywnie oceniać pewne rzeczy i nigdy nie może być pewny, że się nie myli. Mamy wiele przykładów, że ludzie, którzy podawali się za szczególne narzędzia Ducha Świętego, którzy mieli na pewno jakieś dary Ducha Świętego na początku, ale potem, ponieważ polegali na sobie, nie poddawali tych darów pod osąd Kościoła i tych, których Chrystus ustano¬wił, dlatego zbłądzili. Nieraz może na początku mieli dobre zamiary, dobre intencje, a potem do tego, co mogło być nawet autentyczną inspiracją Ducha Świętego, domieszał się błąd, jakaś jednostronność, jakieś zacieśnienie, przy tym upór wynikający z ludzkiej pychy i w ten sposób doszło do rozbicia Kościoła. Powstały różne ugrupowania, które nazwano później sektami, czyli tym, co się oddzieliło. Stąd ten smutny obraz braku jedności, rozbicia Kościoła, ponieważ Duch Święty działa, ale działa także zawsze przeciwnik, zły duch, który poprzez ludzką pychę, poprzez ludzką ograniczoność ciągle chce rozbijać jedność, która jest wtedy zagrożona. Dlatego wszystkie charyzmaty muszą być zweryfikowane. Może być nawet ktoś jak najbardziej przekonany wewnętrznie, że inspiruje go Duch Święty, ale mimo to powinien w pokorze poddać te dary pod osąd tych, których Chrystus w Kościele ustanowił, i wtedy jedność będzie zachowana.
Konferencja wygłoszona w ramach Szkoły Apostolskiej podczas Oazy Nowego Życia I stopnia dla dorosłych. 6 lipca 1981 r. w Krościenku.
Więcej informacji: